Weszłam do domu. Zdjęłam buty, po czym wbiegłam po schodach na górę. Rzuciłam się na łóżko i gadałam sama do siebie, jaka to jestem głupia i naiwna
Już ruszyłam w kierunku lustra. Zaczął dzwonić telefon. Odwróciłam się na pięcie. Wciąż stałam i wpatrywałam się w komórkę leżącą na łóżku. W końcu się ocknęłam. Zrobiłam dwa kroki do przodu. Podniosłam telefon. Gapiłam się na nieznany numer widniejący na ekraniku. Rzuciłam nowym IPhonem z powrotem tam, gdzie był poprzednio. Telefon nadal dzwonił. Nie chciało mi się z nikim rozmawiać. Przestał.
- No i wreszcie spokój - syknęłam sama do siebie.
Było już grubo po 15:00. Kompletnie zapomniałam, że muszę odebrać Małą z przedszkola.
- No ładnie, mam 20 minut.
Szybko przebrałam się - znowu. Wybiegłam z domu i zatrzymałam taksówkę.
- Do przedszkola na Baker Street.
Dojechałam w 7 minut, zapłaciłam taksówkarzowi i wyszłam z samochodu.
__________________________
PATKA